wróć
Polski Związek Alpinizmu
Aktualności > Aktualności - Związek > Andrzej Paczkowski we wspomnieniu Leszeka Cichego

Andrzej Paczkowski we wspomnieniu Leszeka Cichego

Opublikowano: 6-01-2026; 8:10 przez Barbara_Batko | Modyfikacja: 7-01-2026; 8:14 przez Barbara_Batko

Wspomnienie Andrzeja Paczkowskiego

Mieszkamy z Danusią blisko Andrzeja i Ewy. Przez ładnych parę lat obserwowałem idącego do metra przed godziną jedenastą Andrzeja.
Jechał do Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk. Wracał po czternastej. W jedną i drugą stronę z papierosem.
Po wielu latach intensywnego palenia, drogą kompromisu z lekarzami i Ewą ograniczył się tylko do tych dwóch papierosów dziennie.
 
Andrzej, wybitny polski historyk, dla naszego środowiska po prostu Prezes. Prezesował Związkowi przez dwadzieścia jeden lat.
Znany chyba wszystkim i to nie tylko wspinaczom z tamtych lat, ale i tym, którzy wspinają się teraz.
Na kolejnych zjazdach Polskiego Związku Alpinizmu nie było potrzeby dyskutować o wyborze Prezesa. Andrzej był nim przez siedem trzyletnich kadencji.
 
Z rozrzewnieniem i nostalgią będę wspominał wszystkie spotkania z Nim. Był szalenie interesującym i zajmującym rozmówcą. 
I nie o górach się rozmawiało, ale o Jego pasji – historii i polityce. Można by wymieniać wiele Jego cech i zasług, ale może najlepiej zacytować samego Andrzeja.
Poniżej dwa cytaty z Jego mówionej biografii  – „Góry i Teczki” spisanej przez Patryka Pleskota. 
Myślę, że świetnie oddają skromność Andrzeja i najlepiej świadczą o Jego wielkości.
 
„Byłem wygodnym prezesem: ze spokojnym temperamentem, łagodzącym konflikty, a przede wszystkim wyznającym zasadę
„nie przeszkadzać”. Jeżeli ktoś zgłaszał wyprawę z rozsądnym budżetem i składem gwarantującym bezpieczeństwo, nie sprzeciwiałem się.
Myślę, że ta otwarta polityka podobała się w Związku.”
 
I jeszcze jeden cytat, jakże świadczący o wielkiej skromności, takcie i służebności swojej roli Prezesa w środowisku o wygórowanych ambicjach.
 
„Tak się akurat złożyło, że na okres mojego prezesowania przypadły „złote lata polskiego himalaizmu”. I choć moja zasługa jest niewielka (lub żadna), moje nazwisko bywa często w tym kontekście przywoływane.
A przecież byłem kiepskim wspinaczem; z tych, co nie przechodzili tatrzańskich ekstremów i nie zdobywali ośmiotysięczników.”
 
W Warszawie na Kabatach mieszkamy na tej samej ulicy Jerzego Zaruby w budynkach naprzeciw. Już od kilku lat spotykaliśmy się na kolacjach w naszych domach. I to nie jedzenie, /choć znakomite/ było najważniejsze.
Najwspanialszą potrawą była zawsze rozmowa z Andrzejem – Jego wspomnienia, ocena wydarzeń i gorące dyskusje na tematy polityczne, historyczne i górskie.
 
W przedświątecznym rozgardiaszu umówiliśmy się na 6 stycznia. Już nawet menu miałem przemyślane…
Andrzej odszedł 3 stycznia nad ranem.
Śpieszmy się spotykać z przyjaciółmi.
Cześć Twojej pamięci Prezesie.
Leszek Cichy
 
 
Dopełnieniem tego bardzo osobistego wspomnienia nich będą zdjęcia Józefa Nyki, Bogdana Jankowskiego oraz Michała Kochańczyka
 

 

 

 

 

 

 

 

 
Partnerzy