wróć
Polski Związek Alpinizmu
Aktualności > Aktualności - Wspinaczka wysokogórska > Dawid Kaszlikowski i Eliza Kubarska już w Polsce

Dawid Kaszlikowski i Eliza Kubarska już w Polsce

Opublikowano: 5-04-2006; 23:43 przez mteg

Po prawie 2-miesięcznej działalności wróciła do kraju dwuosobowa wyprawa
w jeden z najgorętszych rejonów świata — Mali w Zachodniej Afryce.


Mimo ponad 50-stopniowych upałów i zmagań z pustynnym wiatrem, udało się
wytyczyć nową, poważną drogę na największym powierzchniowo masywie „Ręki
Fatimy”, Suri Tondo.


Eliza i Madou pod turniami


Nowa droga Królestwo sępa ma ponad 450 m długości (trudności do 7b, VI.4).
Wytyczona została na ścianie, na której wcześniej powstały tylko dwie drogi.
Sam środek monolitu, poprzecinany wielkimi okapami, pozostawał dziewiczy.
W całym regionie polska dwójka była jedynymi z nielicznych białych.
Innych wspinaczy już nie było, bo sezon się skończył.

Plonem wyprawy jest ponadto krótki klip filmowy, oraz ok. 5000 slajdów
i plików fotograficznych, m.in. na nowy kalendarz firmy Hilti.



Była to jedna z naszych najbardziej kolorowych ekspedycji i pewnie można by
wydać o tym album lub napisać książkę.


Siby nas wioska Kalssa


Przebieg wyprawy w skrócie:


W pierwszej części wyprawy wspinaliśmy się jako pierwsi Polacy
w rejonie mało rozpoznanym — w górach Mandinka blisko granicy z Gwineą – dużo by
mówić, ale generalnie kosmos, miejsca do wspinaczki 100 metrow nad dziką
wsią itp.

Przeprowadziliśmy poważny rekonesans na odległych od cywilizacji
turniach w pustynnych okolicach Sahelu (ściany przypominają Monument Valley
w USA), objazd Nissanem Patrolem 4×4 wokół masywów Dyounde, Sarniere, Oghi,
Barkoussou, Kissim.

Odwiedziliśmy wioski zupełnie oderwane od świata, w których
ludzie rzadko widzą białych — (byliśmy dla nich atrakcją przyrodniczą,
a takie rzeczy, jak prezentacja działania wiertarki, wprowadzały niektórych
w osłupienie.

Mijaliśmy karawany, które przez 3 miesiące na grzbietach wielbłądów
wiozą sól wydobywaną na Saharze.

Tropiliśmy jedyne na świecie słonie pustynne, które co roku migrują
przez tereny Sahelu w Mali i Burkinie Faso. Udało się je wytropić
(co nie jest łatwe) i mieliśmy mocną przygodę z uciekającym stadem, które
zerwało się przed nami, po drodze tratując wielkie drzewa. Przez moment
myśleliśmy, że już po nas.

Podczas realizacji reportażu dla National Geographic, odwiedziliśmy
kilka z topowych turystycznych miejsc Mali — Djenne, gdzie znajduje się
największy na świecie meczet wybudowany z błota oraz kraj Dogonów.

Dogonowie to lud z bogato rozwiniętą kulturą, mieszkający wzdłuż
ponad 100 km uskoku skalnego, na którego ścianach, w grotach do dziś
mieszkają ludzie — choć głównie są to grobowce Tellemów, którzy z niewiadomych
przyczyn odeszli stąd pod koniec XIII wieku (rejon nieco podobny do siedzib
Indian Anasazi i Mesa Verde z USA).

Unikając utartych szlaków udało nam się dotrzeć do wodza jednej z wiosek,
który w porozumieniu ze starszyzna, zgodził się, abym wspiął się razem
z miejscowymi do grobowca Tellemów z ok. X wieku naszej ery. Negocjacje
w tej sprawie były oczywiście poważnym przedsięwzięciem, gdyż kulturowo
Dogonowie są jeszcze w dużej mierze animistami, wiele rzeczy jest więc dla
nich tabu, lub po prostu świętych. Dlatego dostęp do wielu zakątków w tej
niemal magicznej krainie jest dozwolony tylko dla szamanów (Hogonów).
Ze zrozumiałych powodów nasza misja zbadania starożytnych grobowców była
bardzo delikatna, ale się udało!!!


W grobowcu Tellmenów


Razem z Elizą zjechaliśmy na linach do groty, w której pochowanych
jest ok. 3000 Tellemów. Suchy klimat, jaki tu panuje, pozwolił na zachowanie
szczątków w niemal nietkniętym stanie. Praca fotograficzna w tej grocie
była nieco szokującym przeżyciem.


Dawid Kaszlikowski

Partnerzy