W dniach 1 – 16.08.2026 wyprawa eksploracyjna Wielkopolskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego do Austrii po raz kolejny poszukiwała nieznanych dotychczas studni i korytarzy w jaskiniach masywu Hoher Göll.
Obiad na bazie (fot. M. Golicz)
Tym razem pojechaliśmy w góry bez szczegółowego planu. Po poprzednich wyprawach pozostało kilka znaków zapytania w róznych jaskiniach – w Gruberhornhöhle, w Gamssteighöhle, w Dependance. Którymi z nich mieliśmy się zająć, to już miało się okazać w praktyce.

Akcja rozgrzewkowa do Gruberhornhöhle (fot. M. Golicz)
W sobotę rozstawiliśmy bazę, a w niedzielę ruszyliśmy tłumnie na „rozgrzewkę” do najbliżej położonej jaskini, czyli do Gruberhornhöhle. Jeden z zespołów miał za zadanie usprawnić poręczowanie wahadła do okna w Studni za Próba i zjechać próg, którym zakończyły się odkryte w ubiegłym roku partie Ora et Labora. Na poprzedniej wyprawie na jego sforsowanie zabrakło już nam czasu i sprzętu. Zespół wykonał zadanie, stanął u stóp progu i … przeszedł 300 metrów piechotą.
Na końcu „Dolce Vita” (fot. M. Golicz)
Tak oto pierwszy dzień akcji jaskiniowych właściwie zdeterminował dalszy przebieg wyprawy. Mniej więcej połowa naszych sił i środków w kolejnych dwóch tygodniach została poświęcona na dokumentowanie nowo odkrytego korytarza Dolce Vita i eksplorację różnych odchodzących od niego ciągów bocznych, okien i przełazów.
Nowe partie kierują się na południe i fantastycznie „wgryzają” się w masywny blok wapienia pomiędzy dwoma polodowcowymi cyrkami – Kammerschartenkarem i Gruberhornkarem. Powierzchnia terenu nad tym rejonem jest mocno skruszona i pokryta drobnym piargiem; otworów jaskiń jest więc mało, a jeśli są, to nie „puszczają”. Od lat próbowaliśmy więc dostać się tam od środka, sprawdzając metodycznie różne opcje na zachodnich krańcach Gruberhornhöhle. W tym roku marzenie się spełniło!

Sopel w partiach przyotworowych Gruberhornhöhle (fot. I. Pałygiewicz)
Kolejne dni przynosiły coraz więcej radości. Wyruszając spod tego samego progu na końcu Ora et Labora, tyle że w drugą stronę – na północ – odkryliśmy kolejne 200 metrów gangu „Koniunkcja Sfer Niebieskich”.
„Koniunkcja Sfer Niebieskich” (fot. M. Golicz)
Droga do nowych partii biegła przez nieco uciążliwy meander, kończący się zwężeniem wyprowadzającym wprost nad studnię, nazwanym w ubiegłym roku „Próbą”. Kiedy otwarły się przed nami tak cudowne perspektywy, zaczęliśmy tę drogę usprawniać. Przenieśliśmy jeden z krótkich zjazdów do równoległej, jak się wydawało, lepszej studni. Pod „Próbą” wbiliśmy kilka „sztyftów”, żeby można było wygodnie oprzeć nogi i przechodzić tę ciasnotę bardziej technicznie, a mniej siłowo.
„Perła Polskich Kurortów” – miejsce zaopatrzenia w wodę po drodze do Dolce Vita (fot. P. Piechowiak)
To wszystko rychło okazało się bez sensu. W kolejnym gangu odchodzącym od Ora et Labora – tym razem na wschód – znaleźliśmy zardzewiałą puszkę i wycisniętą tubkę skondensowanego mleka, którą przy użyciu sztucznej inteligencji wydatowaliśmy na przełom XX i XXI wieku. Po uzupełnieniu tego tropu kartowaniem nowego Gangu z Artefaktami poszliśmy węszyć w znanej już od lat 60-tych dużej sali zwanej Schwarzer Dom. No i udało się! Znaleźliśmy wygodne obejście i trudna „Próba” pozostała już tylko przykrym wspomnieniem.
„Węszenie” na końcu Schwarzer Dom (fot. M. Golicz)
Gang z Artefaktami (fot. M. Golicz)
W innych częściach jaskini, dla równowagi, miały miejsce również dosyć spektakularne odkrycia pionowe. Za drugą ciasnotą na zachodzie – Echem Brawury – w ubiegłym roku odkryliśmy 120-metrową studnię. Skończyła się ona dosyć nagle i pesymistycznie. Kartę udało się odwrócić poprzez wspinaczkę do okna. Dysponowaliśmy nieformalną ekspertyzą geologiczną, z której wynikało, że okno to powinno doprowadzić nas do kolejnego poziomego korytarza. Tymczasem trzyosobowy zespół wspinaczkowy wrócił z informacją, że osiągnąwszy okno staje się nad krawędzią Czarnej Dziury; jak się potem okazało, 100-metrowej głębokości studni. Nie można jednak wykluczyć, że geolog się nie mylił – bo studnię można by chyba strawersować, ale w tym roku już nie zdążyliśmy.
Niedokończony trawers „Czarnej Dziury” (fot. W. Gola)
Z kolei na wschodzie jaskini, pod studnią Wielki Gatsby, dotarliśmy w tym roku do głębokości -474 m. Pomiary wskazują, że ten ciąg zmierza do połączenia ze znanymi partiami, eksplorowanymi przez nas w 2013 od biwaku w Oazie (-600). Jednak układ przewiewów jest na tyle obiecujący, że i tak warto tam jeszcze trochę poszperać. Do potencjalnego połączenia brakuje już niewiele, bo około 40 metrów pionu.
Poręczowanie głęboko pod „Wielkim Gatsbym” (fot. P. Piechowiak)
Nie odbyło się ani jedno wyjście do Gamssteighöhle, ale za to niezwykle stabilna pogoda pozwoliła na trzy wycieczki do wysoko zawieszonego Einsamerkaru, czyli wspomnianego już wcześniej trudnego terenu nad zasadniczą częścią Gruberhornhöhle. W jednym ze znalezionych tam otworów przeprowadziliśmy zaawansowane prace speleo-ogrodnicze, stawiając mur oporowy z piargu nasypanego do koszy gabionowych. Umożliwiło nam to bezpieczne wejście do „nowej” Jaskini Krewetkowej. Niestety osiągnęła ona raptem 60 m długości, kończąc się kamiennym zawałem spomiędzy którego sączy się zimne powietrze.

Poglądowy przekrój jaskini Gruberhornhöhle
W ciągu dwóch tygodni odkryliśmy i skartowaliśmy ponad 1,5 km nowych ciągów jaskiniowych. Niemal wszystkie nowe odkrycia miały miejsce w Gruberhornhöhle. W wyprawie udział wzięli: Mateusz Golicz (RKG „Nocek”, kierownik wyprawy), z WKTJ: Aleksandra Skowrońska-Golicz i Paulina Piechowiak, z KKS: Dariusz Mazur, Wojciech Gola, Marek Soczyński i Miłosz Dryjański; Izabela Pałygiewicz (Speleoklub Warszawski/Speleoklub Tatrzański), Kalina Kardas (Tarnogórski Klub Taternictwa Jaskiniowego) oraz Urszula Kotewa (Sekcja Taternictwa Jaskiniowego KW Kraków). Nasza wyprawa została dofinansowana z budżetu Komisji Taternictwa Jaskiniowego PZA (dziękujemy!) i korzystała z wydatnego wsparcia Landesverein für Höhlenkunde in Salzburg w zakresie logistyki i organizacji odpowiednich zezwoleń na działalność eksploracyjną.



















