wróć
Polski Związek Alpinizmu

PICOS 2021

Opublikowano: 11-11-2021; 19:35 przez Ireneusz Królewicz | Modyfikacja: 11-11-2021; 19:36 przez Ireneusz Królewicz

Miejsce:

Masyw zachodni (El Cornión) Picos de Europa (Góry Kantabryjskie) w północnej Hiszpanii.

Termin:

31.07-29.08.2019 r.

Organizator:

SCW (Speleoclub Wrocław)

Uczestnicy:

1. Arkadiusz Brzoza – WKTJ (Wielkopolski Klub Taternictwa Jaskiniowego),

2. Marcin Buchla – SCW (Speleoclub Wrocław),

3. Marcin Buczkowski – SCW,

4. Ida Chojnacka – SCW,

5. Zbigniew Grzela – SCW,

6. Jarocka-Lewandowska Renata – WKGiJ (Wałbrzyski Klub Górski i Jaskiniowy),

7. Marek Jędrzejczak – SCW,

8. Mateusz Jurek – AKG (Akademicki Klub Grotołazów AGH w Krakowie),

9. Anna Kalińska – SW (Speleoklub Warszawski),

10. Marcin Krajewski – SCW,

11. Bartłomiej Kurdziel – AKG,

12. Sebastian Lewandowski – WKGiJ,

13. Grzegorz Lubelczyk – SCW,

14. Agnieszka Majewska – SCW,

15. Paweł Michalski – SCW,

16. Rafał Stańczuk – WKTJ,

17. Jacek Styś – SCW,

18. Marta Walczewska – SKTJ (Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego),

19. Małgorzata Wojtaczka – SCW.

Zjazd do otworu PE003

Działalność tegorocznej wyprawy w masywie zachodnim Picos de Europa koncentrowała się na systemach: Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos – A-30/A-14/A-25/A-1/B-12/B-42/B-39/F-44/D-9/F-18/F-17/F-15 (-903) i Sistema Cemba Vieya – PE001/SCP111/CEM/CEV181/G-13 (+3, -954), głównie w kontekście:

Cel 1.

Ich połączenia.

Cel 2.

Pogłębienia (jako niżej położonego) Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos oraz

Cel 3.

Uzyskania przewyższenia (jako wyżej położonego) w Sistema Cemba Vieya.

Pierwsze dwa cele realizowano w oparciu o działalność w Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos w rejonie “Rio do A” czyli tzw. “Rzeki”, wchodząc do niego przez jeden z niżej położonych otworów F-17.

Połączenia poszukiwano (licząc od najdalej wysuniętych części systemu) w górnej części “Meandra nad mielizną”, nad “I kaskadą” oraz w partiach za “Trawersem za Przebieralnią”.

W “Mendrze nad mielizną” działano głównie z wykorzystaniem hakówki w oparciu o biwak nad “Czarnym Stawem”. Niestety kilka wspinaczkowych szycht nie przyniosło rozstrzygnięcia (przynajmniej w tym miejscu) i z kontynuowania prac w tym rejonie na razie zrezygnowano (głównie ze względu na konieczne spore nakłady).

Z kolei w partiach za “Przebieralnią” działano głównie z powierzchni oraz w oparciu o przeniesiony w końcowej części wyprawy tymczasowy biwak na dnie “Studni NRC”. Tutaj również działalność sprowadzała się do wspinania metodą sztucznych ułatwień. Pierwsza próba, pomimo osiągnięcia znacznego przewyższenia ok. 70 m, została zaniechana na rzecz wypatrzonego w przeciwległej ścianie, położonego ok. 20 m nad dnem “Studni NRC”, okna “Końskie Oko”. Tutaj, po odkryciu krótkiego meandra kończącego się 20 metrowym zjazdem do “Podwójnej Sali” (rewelacyjne miejsce na biwak) oraz po kolejnym 20 metrowym zjeździe, połączono się ze znanymi partiami “Rio do A” w rejonie połączenia z jaskinią F-44. W tym miejscu górne piętro meandrującej “Rio do A”, stare, obszerne i suche, zostało przerwane ciągiem pionowych studni. Kontynuacją tych działań może się okazać wspięcie się po drugiej stronie ok. 15 m do F-44 i kontynowanie działalności na tym kierunku. Niestety na tą operację nie starczyło już na wyprawie czasu. Nowo wyeksplorowany odcinek górnego piętra, kosztem zjazdu do “Studni NRC” (20 m), podejścia do “Końskiego Oka” (15 m), zjazdu do “Sali podwójnej” (20 m) i ostatniego zjazdu do “Rio do A” (20 m), omija w dolnej części: zjazd z “Trawersu za Przebieralnią” (40 m), “Wodociąg” (w czasie przyboru eliminuje to brodzenie w wysokiej wodzie płynącej w kanale o małym przekroju), “Przełaz Geriatryków” (w czasie przyboru raczej nie do przejścia), dwa odcinki pokonywane pontonami oraz trawers linowy nad wodą (20 m). Dzięki temu można zmniejszyć ilość pontonów w “Rio do A” o 2 szt. oraz zmniejszyć ilość odcinków wodnych, co po kilku spektakularnych “skąpaniach”, daje większe gwarancje przejścia jaskini na sucho.

Z kolei nad “I kaskadą” działano w końcowej części wyprawy w oparciu o przeniesiony tymczasowy biwak na dnie “Studni NRC”. Na razie potwierdzono spore możliwości w różnych kierunkach i inną drogą połączono się z jaskinią B-12. Na pewno jest to obszar godny uwagi na przyszłość.

Próbę pogłębienia Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos podjęto w oparciu o biwak nad “Czarnym Stawem” w syfonie “Morskie Oko”. W tym celu wykorzystano ROV’a (miniaturowy bezzałogowy statek podwodny). Niestety ROV, który był przystosowany do nurkowania do głębokości 100 m, doznał awarii. Prawdopodobnie doszło do rozszczelnienia pojemników z bateriami i nastąpiła utrata zasilania. Ostatni odczyt głębokości to 62 m. Tym samym znana deniwelacja Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos wzrosła do 956m, co odpowiada poziomowi 1.264 m n.p.m.

Próby uzyskania przewyższenia w Sistema Cemba Vieya podejmowano bezpośrednio z bazy, regularnie wychodząc na akcje w otworze PE003 położonym w północno – zachodniej ścianie Torre Santa María, ponad 70 m powyżej najwyższego otworu systemu czyli PE001. Działalność w tej niewielkiej jaskini polega na udrożnianiu zagruzowanego przejścia do prowadzącego w dół meandra, położonego na dnie kilkumetrowej studzienki. Pomimo sporych nakładów pracy na razie celu nie udało się osiągnąć.

Wszystkie trzy powyższe cele będą realizowane w roku przyszłym tym bardziej, że:

Cel 1.

Połączenie Sistema del Ḥou de la Canal Parda – Canalón de los Desvíos z Sistema Cemba Vieya zwiększyłoby deniwelację całości do +3, -1.033 a powstały system “zawłaszczyłby” znaczną część eksplorowanego rejonu.

Cel 3.

Przyłączenie PE003 do Sistema Cemba Vieya zwiększyłoby jego deniwelację do 1.030 m.

Cel 1 i 3.

Realizacja obu celów zwiększyłaby deniwelację tak powstałego systemu do 1.107 m i byłoby to, według obecnie posiadanej wiedzy, najlepszym możliwym do osiągnięcia wynikiem, chyba że:

Cel 2.

Kontynuowano by nurkowanie w “Morskim Oku” (prace koncepcyjne trwają).

PICOS 2020

Opublikowano: 23-11-2020; 10:43 przez Ewelina Raczyńska | Modyfikacja: 23-11-2020; 11:31 przez Ewelina Raczyńska

Miejsce: masyw zachodni (El Cornión) Picos de Europa (Góry Kantabryjskie) w północnej Hiszpanii.

Termin: 31.07-23.08.2020 r.

Organizator: SCW (Speleoclub Wrocław)

 

Ubiegłoroczne rezultaty eksploracyjne w masywie zachodnim Picos de Europa napawały nas wielkimi nadziejami. Mieliśmy wiele planów i nowych koncepcji. Wydawałoby się, że nic nie jest w stanie nas powstrzymać. A jednak… Kto z nas rok temu przypuszczałby, że będziemy mieli do czynienia z taką jak tegoroczna sytuacją?

Jak każda z wypraw z wielkim niepokojem śledziliśmy rozwój sytuacji zarówno w samej Hiszpanii, jak i w krajach tranzytowych: Niemczech i Francji. Do końca zwlekaliśmy z wyprawowymi zakupami, powstawały rozwiązania awaryjne i alternatywne. Wszystko “by jednak” i “mimo wszystko” wyprawa mogła się odbyć, nawet kosztem późniejszego terminu i co za tym idzie redukcji składu. Nie każdy z wcześniej zadeklarowanych uczestników mógł zaryzykować udział w wyprawie, w obliczu tak dużej niepewności i wielce prawdopodobnej konieczności kwarantanny po powrocie.

Ostatecznie udało się utrzymać termin wyjazdu, ale był to jedyny zgodny z wcześniejszymi planami element. Skład znacznie się uszczuplił, do 12 osób, a sama wyprawa została skrócona z czterech do trzech tygodni.

Ostatniego dnia lipca części z nas udało się opuścić Polskę i z duszą na ramieniu ruszyć w stronę Hiszpanii. Na miejscu spore zaskoczenie: Hiszpanie wykazywali się dyscypliną sanitarną, o którą nigdy byśmy ich nie podejrzewali. Wiosenne obostrzenia dały się wszystkim we znaki i w lecie każdy robił wszystko, by życie i gospodarka mogły wrócić do względnej normalności.

Fot.1 Symbol Asturii - Most w Cangas de Onis
Symbol Asturii – most w Cangas de Onis. Od lewej: Zbyszek Grzela, Aga Majewska, Ida Chojnacka, Marek Jędrzejczak, Paweł Michalski (fot. Agnieszka Majewska)

My, jak zwykle bez większego marnowania czasu, szybko opuściliśmy cywilizację i założyliśmy swoją bazę na Los Barrasrosas. W wysięku z „los arenizas“ wody nie było – to raczej smutna od kilku lat konstatacja permanentnego już faktu. Pozostało nam kopanie i wytapianie śniegu.

Czasu mieliśmy niewiele, tylko trzy tygodnie. Jakiekolwiek dłuższe załamanie pogody rozbiłoby nasze plany. W związku z tym szybko ustaliliśmy harmonogram czekającego nas biwaku nad Czarnym Stawem w Sistema del Hou de la Canal Parda – Canalon de los Desvios.

Biwak niby stał przygotowany od zeszłego roku. Należało go w niewielkim stopniu zaopatrzyć, ale aby do niego dojść, trzeba było oporęczować i wyposażyć w pontony całe “Rio do A” czyli podziemną rzekę. Teoretycznie możliwe było zrobienie tego na jednej szychcie, kończącej się na biwaku, na którym można już było zostać w celu dalszej działalności. Wszystko wyglądało super,  poza tym że zespół, który dotarł po wykonaniu swojego zadania na biwak zastał go całkowicie zdewastowanym. Jak się okazało, biwak zorganizowany w sali o wymiarach ok. 100 x 20 m, 10 m nad lustrem wody, został zalany, prawdopodobnie wiosną, a jego szczątki znaleźliśmy jeszcze jakieś 8 m powyżej. Szok. Takiej wody nikt się tutaj nie spodziewał. Biwak tylko częściowo nadawał się do użytkowania, w związku z czym jedna dwójka wyszła na powierzchnię z informacją o sytuacji, natomiast druga została z nadzieją, że nowa zmiana dotrze na przodek jak najszybciej z adekwatnym wyposażeniem.

Tak też się stało. Szybko się przeorganizowaliśmy, biwak został odbudowany i zaopatrzony, ale straconego czasu nie mogliśmy nadrobić. Generalnie ci, którzy docierali na biwak w poszczególnych zmianach, dzielili się na tych co w “Rio do A” się skąpali i na tych co do biwaku dotarli na sucho. Podejrzewaliśmy, że docelowo będziemy się dzielić właśnie na tych, którzy już się skąpali i na tych, którzy dopiero się skąpią.

Fot.2 Rio do A. Na zdjęciu Marta Walczewska (fot. Agnieszka Majewska)
Rio do A. Na zdjęciu Marta Walczewska (fot. Agnieszka Majewska)

Każdy z problemów eksploracyjnych wiązał się z mniejszym lub większym wykorzystaniem wspinaczek metodą sztucznych ułatwień. Postępy były więc wolne, a kotew ubywało w zastraszającym tempie. Niestety większość sprawdzanych problemów weryfikowaliśmy negatywnie lub też stwierdzaliśmy, że nic istotnego do poznania okolic biwaku nie wnoszą. Tylko tych  “bezwartościowych metrów” przybywało.

Czas upływał, kręciliśmy się w kółko i nadal brakowało rozmachu w działaniach. Oczywiście to błąkanie się pozwalało nam lepiej zrozumieć otoczenie, w którym przyszło nam działać, ale znaków zapytania tylko przybywało. Udało nam się doświadczyć również dwóch znaczących przyborów wody i w zasadzie łatwiej nam teraz wyobrazić sobie, że biwak może “odpłynąć”. Cieszyliśmy się, że lepiej przybór przeżyć na biwaku, gdzie w razie zagrożenia można się przenieść nawet i 60 m wyżej, niż w “Rio do A”. Zły los nas nie opuszczał i zaczęły się pojedyncze powroty do Polski, związane z sytuacją epidemiologiczną. Było nas coraz mniej. Po drugim tygodniu wyprawy zdaliśmy sobie sprawę z faktu, że nie mamy już kim obsadzić chociażby krótkiego (by wykorzystać pozostały nam czas “na maksa”) pełnowartościowego biwaku. Szkoda, bo musieliśmy zrezygnować też z planowanego nurkowania w Morskim Oku bezzałogowym ROV’em. Pozostały nam jedynie transporty i przygotowanie “Rio do A” oraz biwaku do przetrwania do kolejnego sezonu.

Poza działalnością w Sistema del Hou de la Canal Parda – Canalon de los Desvios byliśmy również dosyć mocno zaangażowani w kontynuację rozpoczętych w roku poprzednim prac mających na celu udrożnienie zasypanego rumoszem, odkrytego w roku 2012 otworu PE003. Otwór ten jest położony w  północno – zachodniej ścianie Torre Santa María, 73 m powyżej otworu PE001, najwyższego otworu Sistema Cemba Vieya (-954, +3). Szereg zorganizowanych akcji pozwala mieć nadzieję na dalsze postępy w przyszłości przy czym uczciwie trzeba przyznać, że pracy do wykonania jest jeszcze sporo.

Jak w latach poprzednich przeprowadziliśmy rekonesans w zaczopowanej śniegiem i lodem jaskini Torca de los Argaos (CEV194). Pomimo mniejszej niż zwykle ilości śniegu stwierdzono, że w tym roku eksploracja w interesującym nas kierunku nadal nie jest możliwa.

 

Fot.3 Tradycyjna wizyta na grobie Piotra Kołodzieja
Tradycyjna wizyta na grobie Piotra Kołodzieja. Od lewej: Marek Jędrzejczak, Marta Walczewska, Grzegorz Lubelczyk (fot. Agnieszka Majewska)

 

Do Polski wróciliśmy 23 sierpnia szczęśliwi, że nie musimy się poddawać kwarantannie.

Z jednej strony można by rzec, że jesteśmy zawiedzeni. To prawda, zwłaszcza gdy ma się wielki apetyt i dalekosiężne plany. Z drugiej strony cieszymy się, że udało nam się na wyprawę mimo wszystko wyjechać, podziałać, doświadczyć tych przyborów, pobyć w ukochanych górach w doborowym gronie. Cóż, nie co roku może być przysłowiowa niedziela.

Jak co roku, jako wyprawa serdeczne podziękowania kierujemy do gospodarzy rejonu: władz Federation d’Espeleoloxía del Principáu d’Asturies (FESPA) oraz władz i pracowników Parque Nacional de Picos de Europa, bez przychylności których nasza działalność nie byłaby możliwa.

Z kolei bez życzliwości naszych hiszpańskich przyjaciół: Armando Jose Martin Alonzo Bernardo, ajentów i pracowników schronisk Vegarredonda i Vega de Enol oraz Confiteria Covadonga w Cangas de Onis nie byłyby to tak wspaniale spędzony czas.

Osobiście dziękuję wszystkim uczestnikom wyprawy oraz osobom, które wspierały wyprawę organizacyjnie. Bez Waszego zaangażowania tegoroczna wyprawa nie odbyłaby się. Dziękuję i do zobaczenia za rok.

 

Marek Jędrzejczak

 

Uczestnicy:

  1. Marcin Buchla – Speleoclub Wrocław (SCW),
  2. Ida Chojnacka – SCW,
  3. Zbigniew Grzela – SCW,
  4. Marek Jędrzejczak – SCW,
  5. Hubert Kolsiński – Speleoklub Warszawski,
  6. Marcin Krajewski – SCW,
  7. Grzegorz Lubelczyk – SCW,
  8. Agnieszka Majewska – SCW,
  9. Paweł Michalski – SCW,
  10. Jacek Styś – SCW,
  11. Marta Walczewska – Sopocki Klub Taternictwa Jaskiniowego,
  12. Agnieszka Włosek – Speleoklub Dąbrowa Górnicza.
Partnerzy